Przykładowe wyjazdy karetki “S”

dsc06247.JPGKaretki specjalistyczne, jako że w składzie zespołu posiadają lekarza systemu, powinny wyjeżdżać do ciężkich przypadków, jak duszności, bóle w klatce piersiowej, duże wypadki, zatrzymania krążenia czy utraty przytomności. Lżejsze zdarzenia natomiast winny być załatwiane przez karetki podstawowe, w których składzie lekarza brak. Niestety kolejne dyżury w pracy przekonują mnie, jak bardzo założenia systemu ratownictwa medycznego w Polsce mijają się z życiem codziennym.

Tytułowe przykłady wezwań karetki specjalistycznej

Z przykładów tego typu wyjazdów można by zrobić osobnego bloga. Niestety ratownictwo medyczne w Polsce nie jest jeszcze (i pewnie długo nie będzie) ratownictwem z prawdziwego zdarzenia, a “lecznictwem” różnej maści dolegliwości, które z powodzeniem mogłyby być leczone w przychodni.

  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Technorati
  • Digg
Tagi: , , ,
Napisane w: Sytuacje

Jeśli powyższy wpis Cię zaciekawił, dodaj do niego link na swojej stronie.
Możesz tego dokonać kopiując poniższy kod html (Ctrl+C)

Comments

ale przynajmniej nie nudzisz się na dyżurze :D

napewno sobie poczekamy na to zeby ratownictwo funkcjonowało tak jak w USA. nie ma co narzekać. wybierając taki zawód i pracując w Polsce nie można mieć dużych wymagań co do tego. jednakze mozna zawsze sie pouzalac co i tak nie działa na panstwo chyba,ze Tobie tylko ulzy:)

Po pierwsze ten wpis nie wyraża mojego żalu, a jedynie nakreśla przykładowe, niestety częste, bezsensowne wezwania karetki. Po drugie to już nawet nie chodzi o to, że praca przez takie wyjazdy jest mniej ciekawa, czy pieniądze w ochronie zdrowia są wyrzucane w błoto. Najgorsze w fakcie takich wezwań jest to, iż karetka jadąc do kolejnej “pierdółki” jest zablokowana dla innych przypadków. W tym czasie może się wydarzyć ciężki wypadek, poważny stan zagrożenia życia. Wtedy zamiast nas, mogących być na miejscu zdarzenia w np. 3 min, jedzie karetka z innego rejonu, i dociera na miejsce w czasie kilkukrotnie dłuższym. Nie my, pracownicy, na tym cierpimy, tylko pacjenci, których życie wisi na włosku.

Zgadzam sie z przedmowca….karetki sa traktowane jako Taxi….Moze ludzie zmienia troche podejscie gdy wiecej bedzie karetek z samymi ratownikami gdyz nie mozemy wypisywac recept….Spoleczenstwo jest uswiadomione ze skoro placi podatki to musimyt przyjechac…a w tym momencie ktos moze umierac ….

A moim zdaniem jest to wina złego wyszkolenia społeczeństwa i złej organizacji dyspozytorów. Zwykły śmiertelnik ma prawo zadzwonić na pogotowie, gdy ktoś obok niego zwija się z bólu - bo gdzie indziej ma dzwonić? Z własnego doświadczenia podam przykłady: na pogotowie dzwoni chłopak, mówi, że jego dziewczyna ma silne bóle brzucha jest czerwona i spocona. Dyspozytor przyjmuje zgłoszenie i wysyła zespół R. Po przyjeździe okazuje się, że to bolesna miesiączka i wystarczy nospa. Kto w tym wypadku ponosi winę? Dwoje 15 latków, których zaskoczyła sytuacja, dyspozytor, który w rozmowie nie dopytał o sytuacje? Sprawa jest dyskusyjna. Z drugiej strony też nie możemy cały czas biadolić, na wyjazdy bo sam raz pojechałem do pana, który mimo ostrego narastającego bólu w klatce piersiowej odmawiał wezwania karetki, bo wcześniej dostał za to opieprz od jakiegoś innego zespołu, odmawiał tak długo aż stracił przytomność, gdy przyjechaliśmy na miejsce pacjent był nie do odratowania. Reasumując: pomijając biegunki, emerytów, którym się nie chce iść do przychodni i przeziębienia, powinniśmy zwrócić uwagę na brak doradztwa medycznego, które pozwoliło by określić czy naprawdę i jaki zespół będzie potrzebny.

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)